Ruszt awaryjny - dlaczego nowe kotły go nie posiadają?

Wiosna i lato to czas, kiedy zaczyna się wiele prac budowlanych, a także remonty. Jedną z ważniejszych inwestycji jest dobór lub modernizacja systemu ogrzewania. Nowoczesne kotły klasy 5 to nie tylko efektywność, ale również wygoda użytkowania na co dzień. Czasem jednak pojawia się pytanie - jak eksploatować taki sprzęt, gdy przerwane zostaną dostawy prądu? Odpowiedzią na to wyzwanie mógłby być ruszt awaryjny. Niestety, ten “wynalazek” z czasem zyskał złą sławę i nowe urządzenia zgodnie z polskimi przepisami nie mogą być w niego wyposażone. Chodzi tutaj nie tylko o jakość procesu spalania.

Ruszt awaryjny - czym jest, jakie ma wady?


Jakie zadanie spełniać miał ruszt awaryjny w kotle? Czy ma zalety?

Dodatkowy ruszt w kotle miał umożliwiać korzystanie z urządzenia w sposób tradycyjny, gdy z jakiegoś powodu główne palenisko zawiodło. Sztandarowym przykładem może być nagła utrata zasilania - nadmuch w tej sytuacji się wyłącza, podajnik również nie działa - ogień gaśnie. Wówczas użytkownik mógłby nałożyć drewna na ruszt awaryjny i w cieple zaczekać na przywrócenie dostaw prądu. Komponenty te przyjmowały różną postać - wmontowanych lub dokładanych elementów ceramicznych i żeliwnych, a także stałych rusztów wodnych będących swego rodzaju przedłużeniem wymiennika ciepła. Idea ta wydaje się w teorii bardzo rozsądna, gdyż stanowi zabezpieczenie. Dzięki temu zyskała wielu zwolenników. Rzeczywistość jednak nie jest tak kolorowa.


Wady rusztu awaryjnego

Komora spalania w kotle klasy piątej została ukształtowana z myślą o osiągnięciu możliwie najwyższej efektywności procesu spalania. Każdy dodatkowy element będzie go zaburzać. Obecność rusztu, który rozprasza unoszące się gazy i powoduje spadek ich temperatury (zwłaszcza w wersji wodnej), uniemożliwia dopalenie części substancji, które osadzą się we wnętrzu kotła. Wszystkie te zjawiska przekładają się również na to, że kocioł jest mniej ekologiczny.
Sam proces spalania na ruszcie awaryjnym zwykle nie ma nic wspólnego z użytkowaniem ekologicznego kotła. Praktycznie zamienia się on bowiem w kopciucha. Nie spełnia żadnych norm emisyjnych, generuje dużo zanieczyszczeń osadzających się w komorze, na ruszcie i wędrujących ze spalinami w powietrze.

Użytkowanie niezgodne z przeznaczeniem

Idea rusztu awaryjnego wydaje się być szczytna. To dodatkowa funkcjonalność, która kosztem wad może w sytuacji kryzysowej pomóc utrzymać ciepło w domu. Niestety, element ten zachęcał do wykorzystywania nowoczesnych kotłów w sposób tradycyjny, nawet jeśli prawidłowe zasilanie było dostępne. Ułatwiał również stosowanie sprzętu jako domowego “zakładu utylizacji” śmieci. Zdecydowanie nie to miał na myśli ustawodawca, tworząc założenia ekologicznych rozwiązań w postaci np. kotłów klasy piątej lub ecodesign. Z czasem więc w regulacjach prawnych dotyczących urządzeń grzewczych pojawił się jasny zakaz stosowania rusztów awaryjnych. Chcąc uzyskać wsparcie takie jak ulga termomodernizacyjna lub program Czyste powietrze, należy bezwzględnie ich przestrzegać. Ewentualna kontrola może również szybko obnażyć próby obejścia przepisów.

Ruszt dodatkowy - samodzielna modyfikacja

W teorii bowiem do niemal każdego tego typu urządzenia grzewczego może się udać dołożenie dodatkowego rusztu dającego szanse na palenie w nim w sposób tradycyjny. Trudno tutaj mówić o efektywności, ale rozpalić ogień pewnie by się udało. Proces ten jednak pozostawiły widoczne ślady wewnątrz kotła, które podczas naprawy gwarancyjnej pozwoliłyby na stwierdzenie “użytkowania sprzętu niezgodnie z przeznaczeniem”, co przekłada się na unieważnienie gwarancji. Każda poważniejsza ingerencja taka jak wiercenie dziur czy spawanie elementów zmienia układ komory, co przekłada się na spadek efektywności i wzrost emisji szkodliwych substancji. Źle wykonane prace przyspieszą również korozję, a każdy spaw osłabia konstrukcję.


Ruszt awaryjny - czemu nie ma w nowych kotłach


Podsumowanie

Dobry w teorii pomysł, jakim jest ruszt awaryjny, w rzeczywistości przekreśla wiele zalet nowoczesnych, ekologicznych kotłów. Przepisy więc zabraniają montowania go w nowych urządzeniach. Próby tworzenia własnych konstrukcji mogą trwale uszkodzić sprzęt, a na pewno spowodują utratę gwarancji. Temperatura wody grzewczej w kotle i instalacji nie spada natychmiast po jego unieruchomieniu. Krótkotrwała przerwa w dostawie energii nie spowoduje więc, że będzie nam zimno. Jeśli jednak i to nie przekonuje - na rynku znaleźć można różne rozwiązania zasilania awaryjnego, które podtrzymają pracę układu sterowania kotła.

-->